• Poniedziałek, 22 października 2018r.

Może być już tylko lepiej

piłka ręczna meżczyzn

Pierwszy rok pracy Piotra Przybeckiego nie przyniósł reprezentacji  Polski mężczyzn w piłce ręcznej zbyt wielu sukcesów. Jednak powody do optymizmu są. Nadzieję daje niska średnia wieku polskiego zespołu.

Piotr Przybecki już rok jest selekcjonerem reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn. W tym czasie w drużynie wystąpiło 35 zawodników. 13 z nich (37) debiutowało w reprezentacji. To prawdziwa rewolucja kadrowa.

Na pewno sporym plusem była możliwość sprawdzenia zawodników z meczach z tak utytułowanymi drużynami jak Dania, Norwegia, Francja, Szwecja czy Hiszpania. Wprawdzie zdarzały się słabe wyniki, ale powodów do optymizmu nie brakuje. Na pewno na ocenę kadry za ostatnich kilkanaście miesięcy wpływa mocno przegrany turniej w Portugalii. W Povoa de Varzim Polacy zaprzepaścili szansę na awans na Mundial w roku 2019. To było dla wszystkich niemałym szokiem.

Jednak objęcie w czerwcu ubiegłego roku stanowiska selekcjonera przez Piotra Przybeckiego zapoczątkowało prawdziwy przełom. Od tego momentu reprezentacja zagrała 19 meczów, w których wzięło udział 35 zawodników. Dla 13 z nich było to debiut w drużynie narodowej. Oznacza to, że nowi zawodnicy stanowią 37% zespołu. To rewolucja, jaka dokonała się po odejściu trenera Talanta Dujszabajewa i grupy wielu doświadczonych zawodników z VIVE Kielce.

Nie wszyscy nowi zawodnicy spełnili pokładane w nich nadzieje. Udało się to tak naprawdę nielicznym. Wielkim wygranym okazał się na pewno Paweł Genda, co  pokazuje, że transfer do zagranicznego klubu wiele mu dał. Nieźle zaprezentowali się także Michał Potoczny i Antoni Łangowski, których Przybecki nieco  odkurzył i dał nową szansę. Chyba jednak z drużyną narodową pożegnają się Stanisław Makowiejew i Marcin Schodkowski. Słabo wypadli taki  Mateusz Wróbel. Łukasz Rogulski, Adrian Kondriatiuk czy Jan Czuwara. Są jednak dość młodzi i jeszcze swoją szansę w przyszłości będą mieć. Powinni jednak wyjechać za granicę.

W tym roku drużynę można było sprawdzić w meczach z takimi drużynami jak Szwecja, Hiszpania, Dania, Francja czy Norwegia. Wprawdzie kompromitujące wyniki się zdarzały, ale powody do optymizmu są.  Polscy zawodnicy lepiej radzą sobie z grą szybką. Są także niebezpieczni strzelcy na bokach rozegrania - Grenda i Paweł Paczkowski. Jest mocne skrzydło z Arkadiuszem Moryto i Michałem Daszkiem na czele oraz bramkarze - Adam Malcher. Warto zwrócić uwagę na kołowego Kamila Syprzaka z Barcelony, który jak dotąd gra poniżej swoich możliwości. To wynika słabości na środku rozegrania. Do skutecznej gry potrzeba bowiem boiskowego cwaniaka. Tutaj jednak wychodzi brak doświadczenie.

Polska drużyna jest bardzo młoda. Kadrowicze w większości mają od 24 do 28 lat, a więc szczyt ich kariery powinien przypaść na rok 2023. Wówczas Polska będzie organizatorem Mistrzostw Świata. Przedtem jednak wielkich imprez nie brakuje. Pierwszy krok drużyna powinna wykonać za rok i awansować do Mistrzostw Europy  w roku 2020. Grupa  z Niemcami, Kosowem i Izraelem trudna nie jest, zwłaszcza, że awansują z niej dwa zespoły.

Share :

Może Cię zainteresować